Hej!
Jak będziecie mogli zauważyć - moje naturalne usta są w dosyć jasnym kolorze, z tej racji zawsze bałam się kłaść na nie kolor, żeby nie wyglądać zbyt „wulgarnie” .
Możecie się śmiać, ale słowo daje, że przez 19 lat na usta nakładałam jedynie balsamy ochronne i błyszczyki 
Nadszedł jednak w końcu ten dzień, kiedy powiedziałam sobie „Tak, zrobię to! A co!” .. No i zrobiłam 
W międzyczasie internet oszalał na punkcie płynnych matowych pomadek z Golden Rose. Wybrałam się więc na ich wysepkę w centrum handlowym, gdzie miłe panie od razu mnie obsłużyły i pomogły w doborze koloru – a widząc jakie na mojej twarzy malowało się przerażenie robiły to z jeszcze większym uśmiechem i optymizmem niż u poprzedniej klientki – duży plus 
Po kilku próbach i „przymiarkach” w końcu w mojej torebce wylądował odcień nr 04 
Powiem Wam, że na początku nosiłam go jeden dzień tylko po domu, żeby się oswoić i było na prawdę warto!
O dziwo po niedługim czasie stwierdziłam, że faktycznie kolor mi się podoba, a ja wcale nie wyglądam tak źle, ani krzykliwie.
W związku z tym, że nosiłam już go parę razy, w tym też raz przed długie godziny na weselu, śmiało mogę podzielić się wnioskami.
+ Kolor – ładny, żywy, nie tracił swojej intensywności mimo upływających godzin
+ trwałość – mimo, że się w pewnym momencie zaczął ścierać – co było skutkiem jedzenia i picia głownie – trzymał mi się bez problemu od godziny 14:00 do godziny 3:00 aż sama go nie zdjęłam. Jak już wspomniałam po czasie zaczął się ścierać, jednak kolor zostawał w miarę jednolity na całych ustach
+ łatwa aplikacja – choć w moim przypadku nie mam za bardzo porównania – bardzo delikatny i wygodny aplikator, ładnie i równomiernie rozciera produkt na ustach, pozwala na dość precyzyjne linie
+ matowy efekt – aż do zdjęcia kolor był w 100% matowy
+ komfort noszenia – jak wspomniałam wyżej – mimo, że sam produkt się trochę ścierał, zostawiał na ustach kolor, dzięki czemu nie rzucało się to w oczy
+ pigmentacja – produkt jest dobrze napigmentowany, dzięki czemu po jednej warstwie ma piękny, soczysty kolor
+ krycie – tak samo jak pigmentacja, było stu procentowe już po przy pierwszej warstwie
- suche usta – jedynym minusem jakim mogę się podzielić to fakt, że osoby, które mają problem z przesuszonymi ustami w tym wypadku wysuszą je sobie jeszcze bardziej, jednak nie tyczy się to konkretnie tego produktu, a wszystkich pomadek i szminek do ust 
Mam nadzieję, że post się spodobał i będziecie chcieli więcej. Tym czasem odsyłam Was na stronę producenta, gdzie też możecie się zaopatrzyć w swoją wymarzoną matową pomadkę.
Buziaki! 



Ja mam 05 i 09 :) Świetne są te pomadki :)
OdpowiedzUsuńPrawda, są świetne :) Chętnie bym kupiła inne odcienie, mam tylko problem z tym, jakie do mnie pasują :)
OdpowiedzUsuń